wtorek, 24 styczeń 2017 18:16

Strażacy wyjechali do pożaru. Na miejscu okazało się, że nie ma zagrożenia

rolteks201804

Wczoraj (23.01) do wysokomazowieckiej straży pożarnej wpłynęło zgłoszenie o pożarze w miejscowości Pszczółczyn w gminie Kobylin-Borzymy. Przejeżdżająca osoba zgłosiła, że z komina domu jednorodzinnego wydostaje się ogień. Jednak zaalarmowani ratownicy nie mogli zlokalizować zagrożenia.

Zgłoszenie z Wojewódzkiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego o wydostającym się ogniu z komina w budynku jednorodzinnym w miejscowości Pszczółczyn wpłynęło do nas wczoraj o godzinie 16:44 - informuje młodszy brygadier mgr inż. Maciej Krajewski Zastępca Dowódcy Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej. Zgłaszający przejeżdżając obok tego domu zauważył dym oraz ogień. Zadysponowano lokalną jednostkę OSP KSRG Pszczółczyn. Będący na miejscu strażacy mieli jednak trudność w ustaleniu konkretnego adresu, ponieważ z żadnego komina nie wydobywał się już ogień. Prawdopodobne miejsce zdarzenia wskazały osoby postronne. Po wejściu do budynku okazało się, że samotnie mieszkająca właścicielka 20 minut wcześniej rozpalała w piecu centralnego ogrzewania i prawdopodobnie to spowodowało wyrzut iskier poza komin. W budynku nie było zadymienia, a proces spalania w piecu był pod kontrolą. Strażacy za pomocą kamery termowizyjnej sprawdzili temperaturę przewodu kominowego w celu wykluczenia pożaru sadzu. Okazało się, że temperatura komina była w normie. Ponadto sprawdzono miernikiem wielogazowym, czy nie występują w domu gazy trujące, takie jak tlenek węgla. Właścicielkę poinformowano o konieczności sprawdzenia przewodów kominowych przez osobę posiadającą stosowne kwalifikację oraz zarekomendowano pozyskanie i montaż czujki tlenku węgla i dymu.