W niedzielę, 27 października w ramach projektu „Zawołani po imieniu” odsłonięto tablicę upamiętniającą Franciszka Andrzejczyka - mieszkańca miejscowości Czyżew-Sutki, który w czasie okupacji udzielił schronienia osiemnastu Żydom.
W uroczystościach udział wzięli członkowie rodziny Andrzejczyków, w tym wnukowie oraz prawnukowie zamordowanego Franciszka Andrzejczyka, mieszkańcy wsi Czyżew-Sutki oraz przedstawiciele władz państwowych i samorządowych. „Rodzina nasza jest pełna podziwu dla decyzji, którą podjął nasz dziadek. Dla nas Franciszek Andrzejczyk to prawdziwy bohater. Zapłacił za czynienie dobra najwyższą cenę." - mówiła Janina Janczarska, wnuczka Franciszka Andrzejczyka.
Uroczystą Mszę Świętą, w kościele pw. Apostołów Piotra i Pawła w Czyżewie, odprawili ks. kanonik Eugeniusz Sochacki - proboszcz parafii, ks. Paweł Rytel-Andrianik - rzecznik prasowy Konferencji Episkopatu Polski oraz ks. dr Andrzej Mikucki - dyrektor Caritas diecezji łomżyńskiej.
Po nabożeństwie odbyła się uroczystość poświęcenia i odsłonięcia pamiątkowej tablicy w miejscowości Czyżew-Sutki, po której minutą ciszy uczczono pamięć Franciszka Andrzejczyka oraz zamordowanych Żydów, których ukrywał.
Podczas okupacji niemieckiej Franciszek Andrzejczyk z żoną i sześciorgiem dzieci mieszkali we wsi Czyżew-Sutki. Kiedy na początku listopada 1942 roku Niemcy rozpoczęli likwidację getta w pobliskim Czyżewie, Andrzejczykowie przyjęli pod swój dach osiemnaścioro (!) szukających pomocy Żydów – mężczyzn, kobiety i dzieci. Trzech spośród nich znamy z nazwiska: Węgorza, Szczupakiewicza i Muńka. W celu zapewnienia im możliwie bezpiecznego schronienia, wspólnymi siłami wybudowano dwie kryjówki: jedną pod podłogą domu, w której zmieściło się piętnaście osób, drugą w pobliskiej ziemiance.
Rankiem 20 marca 1943 roku do Andrzejczyków przyjechali żandarmi, żeby przeprowadzić rewizję gospodarstwa. Zażądali, aby Franciszek wskazał im miejsce, w którym ukrywali się Żydzi. Gdy ten nie przyznał się do udzielania im schronienia, Niemcy rozpoczęli poszukiwania. Zwrócili uwagę na odgłos, jaki wydawała podłoga ziemianki. Pod nią znaleźli kryjówkę trzech mężczyzn. Rozwścieczeni odkryciem dotkliwie pobili, a potem zamordowali strzałem w głowę Franciszka Andrzejczyka. Chwilę później zabili wyciągniętych z ukrycia mężczyzn. Następnie przeszukali dom i odnaleźli pozostałe osoby, które związali sznurem i wywieźli. Na polecenie żandarmów, przy pobliskiej ścieżce, mieszkańcy wsi zakopali ciała trzech zamordowanych Żydów. Choć na pochówek Franciszka rodzina musiała otrzymać specjalne pozwolenie, w uroczystościach pogrzebowych w Czyżewie wzięły udział niezliczone tłumy.
Foto: Patryk Wojtczuk/info na Instytut Pileckiego