Pod pomnikiem w Skłodach Borowych stanęły w niedzielę rodziny ofiar, poczty sztandarowe i mieszkańcy okolicznych wsi. Gmina Nowe Piekuty upamiętniła 21 chłopców i mężczyzn rozstrzelanych przez niemieckich żołnierzy. Sama rocznica zbrodni przypada we wtorek, 11 sierpnia.
Obchody zaczęły się w kościele parafialnym pw. św. Kazimierza w Nowych Piekutach. Mszy w intencji pomordowanych przewodniczył proboszcz, ksiądz dr Robert Czeladko. Zaraz po nabożeństwie wystąpiły dzieci i młodzież z Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Nowych Piekutach.
Druga część uroczystości odbyła się pod pomnikiem ku czci pomordowanych w Skłodach Borowych. Odśpiewano tam hymn państwowy, delegacje złożyły kwiaty i zapaliły znicze, a na koniec odmówiono modlitwę za ofiary.
Kto przyjechał na obchody
Na uroczystość przyjechały rodziny ofiar, goście ze szczebla wojewódzkiego, powiatowego i gminnego, dyrektorzy szkół z nauczycielami i uczniami oraz mieszkańcy wsi. Województwo reprezentował radny Sejmiku Województwa Podlaskiego Łukasz Siekierko, powiat - wicestarosta wysokomazowiecki Waldemar Stanisław Kikolski i wiceprzewodniczący Rady Powiatu Wysokomazowieckiego Grzegorz Żochowski. Ze strony gminy przyjechał przewodniczący Rady Gminy Nowe Piekuty Artur Żochowski wraz z radnymi, sołtysami, kierownikami i pracownikami.
Byli też przedstawiciele Koła Terenowego Klubu Więzionych, Internowanych i Represjonowanych w Białymstoku oraz GRH im. Brygady Kawalerii "Plis" z prezesem Ryszardem Łapińskim.
Poczty sztandarowe wystawiły koła terenowe Klubu Więzionych, Internowanych i Represjonowanych - Sokoły, Łapy-Suraż, Poświętne, Kulesze Kościelne, Kobylin-Borzymy i Nowe Piekuty. Swoje poczty przysłały również Oddział NSZZ „Solidarność" w Łapach, 14. Dywizjon Artylerii Konnej (sztandar niosła GRH im. Brygady Kawalerii PLIS), OSP Hodyszewo, OSP Nowe Piekuty oraz Zespoły Szkolno-Przedszkolne w Nowych Piekutach i Jabłoni Kościelnej.
Co się stało 11 sierpnia 1944 roku
Jak podaje Urząd Gminy Nowe Piekuty, pretekstem dla Niemców było to, że część mieszkańców została we wsi mimo wcześniejszego rozkazu wysiedlenia. Tego dnia żołnierze urządzili obławę i zatrzymywali każdego napotkanego. Ujętych kilkadziesiąt osób przez kilka godzin przetrzymywali w piwnicy, potem oddzielili mężczyzn, a kobietom i dzieciom kazali odejść do pobliskiej Dąbrówki. Część zabudowań podpalili. Ogień strawił też część sąsiednich Pułaz i Krasowa Wielkiego.
Mężczyzn zaprowadzono na podwórko Bolesławy Wojno, gdzie po zburzonej piwnicy została głęboka jama. Pięciu z nich dostało łopaty i rozkaz kopania dołu. Wiedząc, co ich czeka, rzucili się do ucieczki - dwóch zginęło, trzem udało się uciec. Pozostałych ustawiono przed piwnicą i rozstrzelano z broni maszynowej, rannych dobito. Zginęło 21 chłopców i mężczyzn, wśród nich mieszkańcy okolicznych wsi.
foto: UG Nowe Piekuty