W kasetce było około dwustu złotych. Rachunek za sposób, w jaki po nie sięgnął, wyniósł blisko 31 tysięcy. 39-latek usłyszał trzy zarzuty kradzieży z włamaniem w warunkach recydywy.
Chodzi o automatyczną toaletę przy ulicy Legionowej w Białymstoku, czyli ten sam obiekt, o którym dwa lata temu mówiła cała Polska. Szalet kosztował ponad 430 tysięcy złotych i zanim w ogóle zaczął działać, zdążył stać się symbolem drogiej miejskiej inwestycji. W kwietniu ktoś włamał się do niego trzy razy w ciągu jednego miesiąca.
Najwięcej szkód przyniosło ostatnie włamanie, w połowie kwietnia. Mężczyzna wyrwał ze ściany panel sterujący razem z kasetką na pieniądze. W środku było około 200 złotych. Zniszczenia policja wyceniła na blisko 31 tysięcy złotych.
Wcześniej toaleta była okradana dwukrotnie, na początku miesiąca. Za pierwszym razem uszkodzone zostało zabezpieczenie wiszącej na ścianie kasetki, z której zniknęło około 600 złotych. Kilka dni później historia się powtórzyła, a straty oszacowano na 1600 złotych.
Zatrzymany, kiedy szedł chodnikiem
Sprawą zajęli się policjanci zwalczający przestępstwa przeciwko mieniu z białostockiej komendy. Jak podaje policja, ustalili tożsamość mężczyzny, a zatrzymanie nastąpiło w środku nocy, gdy szedł chodnikiem. Wpadł w ręce patrolu.
39-latek usłyszał trzy zarzuty kradzieży z włamaniem, popełnione w warunkach recydywy. Za takie przestępstwo grozi do 10 lat pozbawienia wolności, a przy recydywie kara może zostać podwyższona o połowę.
Najdroższa toaleta w regionie
Szalet przy Legionowej ustawiono jesienią 2022 roku, ale szybko okazało się, że nie spełnia norm budowlanych. Stał nieużywany kilka miesięcy, aż w czerwcu 2023 roku został rozebrany i zastąpiony nowym.
foto: KMP w Białymstoku