Przyszedł do sklepu z siekierą i wymachując nią krzyczał do ekspedientki, że ją zabije. Zanim patrol dojechał, zdążył zniknąć - policjanci znaleźli go chwilę później za budynkiem. 38-latek usłyszał zarzut kierowania gróźb karalnych.

Zaczęło się kilkanaście godzin wcześniej w Bielsku Podlaskim. W poniedziałek rano na policję trafiło zgłoszenie o awanturującym się, nietrzeźwym mężczyźnie w jednym ze sklepów spożywczych. Kiedy funkcjonariusze dojechali na miejsce, awanturnika już nie było.

Reklama

Od pracownic usłyszeli, że ten sam mężczyzna zaglądał do sklepu tego dnia kilka razy. Zaczepiał klientów, krzyczał, stawał na głowie, kopał w półki. Bielscy policjanci obejrzeli nagrania z monitoringu i ruszyli go szukać. Zauważyli go na pobliskim osiedlu. Za zakłócenie porządku dostał mandat w wysokości tysiąca złotych.

Po południu wrócił, tym razem z siekierą

Kolejne zgłoszenie ze sklepu przyszło po południu i dotyczyło tego samego mężczyzny. Miał ze sobą siekierę. Z relacji ekspedientki wynikało, że wymachiwał narzędziem i groził, że ją zabije, a także że on i jego koledzy ją zgwałcą.

Policjanci znów nie zastali go w sklepie. Znaleźli go po chwili za budynkiem. Był agresywny, został obezwładniony i trafił do policyjnej celi. Badanie wykazało u niego ponad 2 promile alkoholu.

Zarzut usłyszał, kiedy wytrzeźwiał. Za kierowanie gróźb karalnych grozi mu kara do 3 lat pozbawienia wolności. O sprawie poinformowała Komenda Powiatowa Policji w Bielsku Podlaskim.

Bielsk Podlaski: kajdanki założone na ręce zatrzymanego mężczyzny