Szczypiorniści SBR Podlasie Nowe Piekuty nie zdołali sprawić niespodzianki w wyjazdowym starciu z wiceliderem rozgrywek. W meczu pełnym walki podlaska "Wataha" uległa drużynie Enea Orlęta Zwoleń 19:26. Gospodarze tym samym przedłużyli swoją imponującą serię meczów bez porażki na własnym parkiecie.
Podlasianie jechali do Zwolenia z jasnym i ambitnym celem – chcieli jako pierwsi od dawna zdobyć tamtejszą halę, która w tym sezonie zyskała miano prawdziwej "twierdzy". Początek spotkania zwiastował wyrównaną walkę. Po pierwszych trzydziestu minutach gospodarze prowadzili zaledwie dwiema bramkami (10:8), co dawało zawodnikom SBR-u realne nadzieje na odwrócenie losów meczu w drugiej części gry.
Niestety, po zmianie stron w maszynie z Nowych Piekut zacięła się ofensywa. Szwankująca skuteczność rzutowa okazała się decydującym czynnikiem. Zawodnicy ze Zwolenia bezlitośnie wykorzystali błędy gości, budując bezpieczną przewagę i ostatecznie triumfując różnicą siedmiu trafień (26:19).
Zarząd i zawodnicy SBR Podlasie Nowe Piekuty przyjęli porażkę z klasą, gratulując Orlętom zwycięstwa i życząc im powodzenia w dalszej części sezonu. W obozie "Watahy" nikt jednak nie załamuje rąk.
– Nie spuszczamy głów. Wyciągamy wnioski i już teraz koncentrujemy się na sobotnim spotkaniu w Sierpcu – zapowiadają przedstawiciele klubu w oficjalnym komunikacie. Napięty terminarz nie daje czasu na rozpamiętywanie przegranej. Mecz w Sierpcu będzie dla podlaskich szczypiornistów idealną okazją na szybką rehabilitację i powrót na zwycięską ścieżkę.
