Dwie rany postrzałowe w potylicy, ciężki uraz czaszkowo-mózgowy, stan bezpośrednio zagrażający życiu - tak wygląda bilans strzałów, które padły w piątek nad ranem. Prokuratura ujawniła, z czego je oddano: z wiatrówki. Podejrzany spędzi w areszcie trzy miesiące i nie przyznaje się do winy.

Śledztwo nadzoruje Prokuratura Rejonowa w Zambrowie. Według śledczych 43-latek działał w zamiarze bezpośrednim pozbawienia życia. 21 sierpnia około 3.30 nad ranem, w Grądach Woniecko w gminie Rutki, oddał strzały w kierunku głowy kierowcy.

Reklama

Postrzelony doznał dwóch ran w okolicy potylicznej, każda o wymiarach około 0,7 na 0,3 centymetra. Lekarze rozpoznali ciężki uraz czaszkowo-mózgowy, czyli - w języku kodeksu karnego - chorobę realnie zagrażającą życiu. W ocenie prokuratury podejrzany nie osiągnął zamierzonego celu wyłącznie dlatego, że rannemu udzielono pomocy medycznej.

Pokrzywdzony do dziś jest w szpitalu. Prokuratura określa jego stan jako ciężki, bezpośrednio zagrażający życiu.

Trzy miesiące aresztu

W poniedziałek 24 sierpnia Sąd Rejonowy w Zambrowie, II Wydział Karny, przychylił się do wniosku prokuratora i zastosował wobec 43-latka tymczasowe aresztowanie na trzy miesiące. Mężczyzna nie przyznał się do zarzucanych mu czynów, złożył wyjaśnienia. Za usiłowanie zabójstwa grozi mu kara pozbawienia wolności na czas nie krótszy niż dziesięć lat albo dożywocie.

Amfetamina, mefedron, marihuana

Drugi zarzut dotyczy narkotyków. Tego samego dnia i w tej samej miejscowości podejrzany miał mieć przy sobie 141,06 grama amfetaminy i 27,61 grama mefedronu, a więc substancji psychotropowych, oraz 26,26 grama ziela konopi innych niż włókniste. Wszystkie wagi prokuratura podaje w przeliczeniu netto. Śledczy zaznaczają, że czynu tego 43-latek dopuścił się w ciągu pięciu lat po odbyciu co najmniej sześciu miesięcy kary pozbawienia wolności za umyślne przestępstwo podobne.

Podczas przeszukania pomieszczeń, z których korzystał, zabezpieczono też przedmiot przypominający pistolet, wiatrówkę z lunetą, czarną strzelbę i korpus pistoletu.

Poszukiwał go sąd w Wysokiem Mazowieckiem

Postrzelony kierowca był poszukiwany przez Sąd Rejonowy w Wysokiem Mazowieckiem - miał odbyć karę czterech miesięcy pozbawienia wolności. Ciążyły na nim również dwa sądowe zakazy prowadzenia pojazdów. Informowała o tym policja, opisując przebieg sprawy w ubiegłym tygodniu. Po strzale mężczyzna zdołał odjechać audi, po chwili stracił panowanie nad autem i uderzył w ogrodzenie.

Reklama

Nikt nie wezwał pogotowia

Zarzut nieudzielenia pomocy usłyszały cztery osoby. Prokuratura zarzuca im, że mogły pomóc kierowcy, który znalazł się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia, i to bez narażania siebie, a mimo to nie wezwały pogotowia ani innych służb ratunkowych. Cała czwórka przyznała się do zarzucanych czynów i złożyła wyjaśnienia. W niedzielę 23 sierpnia prokuratura zastosowała wobec nich dozór policji z zakazem kontaktowania się ze sobą oraz poręczenia majątkowe.

Ukrywali go w Białymstoku

Dwa kolejne zarzuty dotyczą utrudniania postępowania karnego. Jeden z podejrzanych miał 21 sierpnia skontaktować się telefonicznie z poszukiwanym, zabrać go w okolicy Łomży nieustalonym samochodem osobowym i przewieźć do wynajmowanego mieszkania w Białymstoku, gdzie ukrywano go 21 i 22 sierpnia. Drugi 22 sierpnia miał uzyskać od niego lokalizację, tak zwaną pinezkę, i pojechać pod wskazany adres, żeby pomóc mu przenieść się w inne miejsce. Do tego nie doszło, bo zatrzymali go policjanci. Wobec obu prokuratura zastosowała dozór policji, zakaz kontaktowania się z pozostałymi podejrzanymi i poręczenia majątkowe.

Dwie kolejne zatrzymane osoby przesłuchano w charakterze świadków i zwolniono.