Nóż w plecaku, ładunek wybuchowy w szkole, bomba w samochodzie. W piątek przed południem policja w Podlaskiem sprawdzała cztery takie zgłoszenia ze szkół. Żadne się nie potwierdziło, a trzech nastolatków przyznało, że żartowali. Policja ostrzega, że „żart” nie zamyka sprawy.

Od czwartku patrole sprawdzają okolice każdej szkoły w województwie. To odpowiedź policji na ataki w szkołach na Mazowszu. Podsumowanie piątkowego przedpołudnia przekazał mł. insp. Tomasz Krupa, rzecznik prasowy Komendanta Wojewódzkiego Policji w Białymstoku.

Reklama

Woźny podszedł do patrolu

Pierwsze zgłoszenie przyszło około 8.00 w Kuźnicy. Do policjantów pilnujących szkoły podszedł woźny.

Poinformował, że jeden z uczniów klasy 7 powiedział, że ma w plecaku nóż. W obecności woźnego i dyrekcji policjanci sprawdzili plecak, nie ujawnili niebezpiecznych przedmiotów. 13-latek powiedział policjantom, że żartował.

mł. insp. Tomasz Krupa, rzecznik prasowy Komendanta Wojewódzkiego Policji w Białymstoku

Dwadzieścia minut później w Krynkach do patrolu zgłosił się uczeń klasy 8. Policjantom zapowiedział, że podłoży w szkole ładunek wybuchowy. Plecak przejrzano przy wychowawczyni i nic w nim nie było. 14-latek również tłumaczył, że żartował.

Nóż w szkole, bomba w aucie

Najpoważniej brzmiało zgłoszenie z Sejn.

Reklama

Około godziny 9.00 zostaliśmy powiadomieni przez dyrekcję Zespołu Szkół Rolniczych w Sejnach, iż 17-letni uczeń technikum posiada na terenie szkoły nóż. Ponadto w pojeździe miał znajdować się plecak z ładunkiem wybuchowym. Policjanci podjęli natychmiast interwencję, gdzie dokonano weryfikacji tych informacji, nie potwierdzając zagrożenia.

mł. insp. Tomasz Krupa

Po 10.00 kolejny alarm podniesiono w zespole szkół zawodowych w Hajnówce. 15-latek rzucił na lekcji, że ma nóż w plecaku. Policjanci przy nim niczego niebezpiecznego nie znaleźli.

Sąd rodzinny albo kodeks karny

Trzech chłopców to nieletni, więc ich sprawami zajmie się sąd rodzinny. Inaczej wygląda sytuacja 17-latka z Sejn.

W przypadku nieletnich informacje trafiają do sądu rodzinnego. Jeżeli chodzi o 17-latka, to policjanci ustalają tutaj zakres odpowiedzialności na podstawie kodeksu karnego.

mł. insp. Tomasz Krupa

Kodeks karny w art. 224a przewiduje karę od 6 miesięcy do 8 lat więzienia za fałszywe zawiadomienie o zagrożeniu. Grozi ona temu, kto wie, że zagrożenia nie ma, a mimo to informuje o zdarzeniu zagrażającym życiu lub zdrowiu wielu osób albo stwarza sytuację, która ma wywołać przekonanie, że takie zagrożenie istnieje. Przepis dotyczy przypadków, w których na takie zgłoszenie muszą zareagować służby albo instytucje publiczne.

Szanowni państwo, po każdym z takich zgłoszeń, jakie dostaliśmy, wykonujemy czynności. Niestety, nawet późniejsze tłumaczenie, że to był żart, niesie za sobą konsekwencje przewidziane w prawie. Przestrzegamy przed takimi zachowaniami.

mł. insp. Tomasz Krupa