Przyszedł do sądu jako obwiniony o brawurową jazdę samochodem, a wyszedł jako zatrzymany i doprowadzony do aresztu. Taki finał miała wczorajsza rozprawa 37-letniego mieszkańca gminy Boćki w bielskim sądzie. Mężczyzna był poszukiwany przez Sąd Rejonowy w Wysokiem Mazowieckiem w związku z popełnionymi wcześniej oszustwami.
Jak informuje bielska policja, 37-latek stawił się we wtorek (4 listopada 2025 r.) w sądzie na rozprawę dotyczącą jego wyczynów za kierownicą. W sprawie jako oskarżyciel publiczny występowała policjantka z tamtejszej jednostki.
Sprawa dotyczyła skrajnie niebezpiecznych zachowań mężczyzny na drogach. 37-latek, jeżdżąc po lokalnych trasach, nie tylko drastycznie przekraczał prędkość (osiągając nawet 180 km/h), ale także ignorował znaki drogowe i przekraczał linię ciągłą. Swoje "wyczyny" nagrywał telefonem komórkowym, a gotowe filmy publikował w internecie. To właśnie jeden z użytkowników portalu społecznościowego, który zobaczył nagrania, powiadomił o sprawie policję.
Za łamanie przepisów ruchu drogowego sąd ukarał 37-latka bardzo wysoką grzywną. Mężczyzna musi również pokryć koszty postępowania sądowego, w tym koszty powołania biegłego. Łącznie do zapłaty ma blisko 20 tysięcy złotych.
Okazało się jednak, że wysoka grzywna to niejedyny problem mieszkańca gminy Boćki. Policjantka, która przygotowywała się do sprawy, ustaliła kluczowy fakt. Zaledwie kilka dni wcześniej Sąd Rejonowy w Wysokiem Mazowieckiem wydał nakaz zatrzymania 37-latka i doprowadzenia go do aresztu. Mężczyzna był poszukiwany w związku z karą za popełnione w przeszłości oszustwa.
Gdy 37-latek opuścił salę rozpraw po usłyszeniu wyroku w sprawie wykroczeń drogowych, na korytarzu sądowym czekał już na niego patrol policji. Mężczyzna został natychmiast zatrzymany. Prosto z sądu trafił do aresztu, gdzie spędzi ponad rok, odbywając karę zasądzoną przez sąd w Wysokiem Mazowieckiem.
{facebook}https://fb.watch/DbfPRtuGPD/{/facebook}


foto/wideo: KPP w Bielsku Podlaskim