W ostatnich dniach w okolicach Ciechanowca doszło do incydentu, który po raz kolejny pokazuje, jak nieodpowiedzialne korzystanie z numeru alarmowego 112 może skomplikować pracę służb ratunkowych. Mężczyzna, który postanowił „umilić” czas funkcjonariuszom fikcyjnym zgłoszeniem, musi teraz liczyć się z poważnymi konsekwencjami finansowymi.

W poniedziałkowe popołudnie, 26 stycznia, dyżurny policji otrzymał niepokojący sygnał od jednego z mieszkańców gminy Boguty-Pianki. Z przekazanych informacji wynikało, że w jednej z pobliskich miejscowości doszło do kradzieży krów. Zgłaszający, będący sąsiadem domniemanego poszkodowanego, z pełnym przekonaniem opisywał zdarzenie, co wymusiło natychmiastową reakcję mundurowych.

Reklama

Po przybyciu pod wskazany adres policjanci zastali właściciela gospodarstwa. Po przeliczeniu inwentarza okazało się, że wszystkie zwierzęta są na miejscu, a o żadnej kradzieży nie może być mowy. Prawdziwy powód interwencji wyszedł na jaw chwilę później. Właściciel zwierząt wyjaśnił, że wcześniej odwiedził go sąsiad, który chciał pożyczyć pieniądze na alkohol. Gdy usłyszał odmowę, odszedł zdenerwowany, zapowiadając zemstę.

Funkcjonariusze udali się do miejsca zamieszkania 58-letniego zgłaszającego. Mężczyzna w rozmowie z policjantami przyznał się do wykonania telefonu na numer alarmowy. Swoje zachowanie argumentował w sposób co najmniej zaskakujący – stwierdził, że zadzwonił, „żeby policja się nie nudziła”.

Za bezpodstawne wywołanie czynności policji 58-latek został ukarany mandatem karnym. Służby przypominają, że numer 112 jest dedykowany wyłącznie sytuacjom zagrożenia życia, zdrowia lub mienia. Każdy przypadek blokowania linii lub wprowadzania funkcjonariuszy w błąd jest ścigany z urzędu.

Zgodnie z art. 66 KW, za fałszywe zawiadomienie grozi kara aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny do 1500 zł. Co więcej, sąd może orzec nawiązkę do 1000 złotych na rzecz instytucji, której czynności niepotrzebnie wywołano.