W Miodusach-Stasiowiętach w gminie Wysokie Mazowieckie spłonął drewniany dom. Osoba, która była w środku, wyszła o własnych siłach i nie odniosła obrażeń. Z ogniem walczyło dziesięć zastępów straży.

Zgłoszenie dotarło do strażaków 1 października, krótko po godzinie 14. Gdy dojechały pierwsze wozy, płonął już cały budynek.

Reklama

Po przybyciu strażaków na miejsce stwierdzono, że pożarem objęty był cały budynek mieszkalny, drewniany. W budynku tym znajdowała się jedna osoba, która w momencie powstania zdarzenia opuściła samodzielnie budynek, nie odnosząc żadnych obrażeń.

kpt. Cezary Zalewski, rzecznik KP PSP w Wysokiem Mazowieckiem

Rozbierali konstrukcję, żeby dogasić zarzewia

Gaszenie drewnianego domu nie skończyło się na podaniu wody. Kapitan Zalewski opisuje akcję krok po kroku:

Działania strażaków polegały na zabezpieczeniu miejsca zdarzenia, a następnie podaniu prądów wody w celu ugaszenia ognia. Po przygaszeniu płomieni przystąpiono do wynoszenia części nadpalonego wyposażenia oraz częściowej rozbiórki konstrukcji budynku w celu dogaszenia pozostałych zarzewi.

kpt. Cezary Zalewski, rzecznik KP PSP w Wysokiem Mazowieckiem

Wody nie brakowało, bo strażacy mieli dwa źródła.

Do działań gaśniczych wykorzystywano wodę z hydrantów oraz z pobliskiego stawu. W trakcie prowadzenia działań na miejsce przybył wójt gminy Wysokie Mazowieckie.

kpt. Cezary Zalewski, rzecznik KP PSP w Wysokiem Mazowieckiem

Kto gasił pożar

W akcji brały udział cztery zastępy Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej PSP z Wysokiego Mazowieckiego oraz druhowie z OSP KSRG Dąbrowa-Dzięciel, OSP Rosochate Kościelne, OSP Tybory-Misztale, OSP Kaczyn-Herbasy, OSP Święck Wielki i OSP Jabłonka Kościelna.

Reklama

Zdjęcia z akcji