To miało być lokalne wydarzenie, a zamieniło się w jedną z największych zimowych atrakcji w gminie. We wtorkowe popołudnie, 6 stycznia, plac przy remizie Ochotniczej Straży Pożarnej w Sokołach wypełnił się mieszkańcami. Druhowie zorganizowali kulig z ogniskiem, który przyciągnął setki osób – znacznie więcej, niż pierwotnie zakładano.
Zainteresowanie wydarzeniem przerosło najśmielsze oczekiwania organizatorów. Jak relacjonują strażacy, oficjalnie na listę zapisało się około 200 osób, ale rzeczywista liczba uczestników była prawdopodobnie jeszcze wyższa. Telefony z pytaniami o udział nie milkły do ostatniej chwili.
– Musiałem zamknąć zapisy wcześniej, bo chętnych było po prostu zbyt wielu – przyznaje Marcin Kruszewski, prezes OSP Sokoły. Co ciekawe, wiele osób dzwoniących do remizy pytało o cenę biletów. Mieszkańcy byli pozytywnie zaskoczeni informacją, że cała impreza, łącznie z atrakcjami i poczęstunkiem, jest całkowicie darmowa.
Logistyka przedsięwzięcia była dopięta na ostatni guzik, ze szczególnym naciskiem na bezpieczeństwo. Uczestnicy mieli do dyspozycji dwa zestawy sań ciągniętych przez ciągniki. Pierwszy zestaw, mniejszy, woził chętnych ulicami Sokół. Drugi, składający się z trzech połączonych długich sań, zabierał pasażerów na dłuższą trasę prowadzącą do pobliskiego lasu. Nad bezpieczeństwem przejazdów nieustannie czuwali druhowie z OSP Sokoły – nie tylko kierowali pojazdami, ale również eskortowali sanie i jeździli razem z uczestnikami, pilnując, by nikomu nic się nie stało.
Na placu przy kościele przygotowano również atrakcje z udziałem zwierząt. Choć sanie konne kursowały tylko w obrębie placu, cieszyły się sporym zainteresowaniem. Dodatkowo dostępny był jeden koń pod wierzch, na którym można było odbyć krótką przejażdżkę w miejscu zbiórki.
Po zimowej przejażdżce na zmarzniętych uczestników czekało rozpalone ognisko. Strażacy zapewnili gorącą zupę, herbatę oraz kiełbaski, choć zgodnie z zapowiedzią, wiele rodzin przyniosło również własne koszyczki z prowiantem. Całości dopełniała muzyka – z głośników płynęły kolędy, tworząc tło do sąsiedzkich rozmów.
foto: Ania Olędzka



