Funkcjonariusze z Komendy Powiatowej Policji interweniowali w jednym z domów na terenie Wysokiego Mazowieckiego, ratując życie 40-letniego mężczyzny. Wewnątrz budynku panowała temperatura równa 0 stopni Celsjusza, a lokator znajdował się w stanie hipotermii. Dzięki szybkiej reakcji przewodników psów służbowych, mieszkaniec powiatu trafił pod opiekę lekarzy.

Zimowa aura i spadki temperatur to czas, w którym służby mundurowe ze szczególną uwagą monitorują sytuację osób samotnych i narażonych na wychłodzenie. W ramach akcji prewencyjnej „Nie bądźmy obojętni”, mundurowi sprawdzają pustostany, altany działkowe, ale także prywatne posesje, gdzie mogą przebywać osoby potrzebujące pomocy. Jak przekazuje KPP w Wysokiem Mazowieckiem, to właśnie podczas takiej kontroli przewodnicy psów służbowych dotarli do jednego z domów na terenie miasta Wysokie Mazowieckie.

Reklama

Sytuacja zastana na miejscu okazała się dramatyczna. Po wejściu do wnętrza budynku policjanci od razu odczuli przenikliwy chłód. Pomiary wykazały, że temperatura w pomieszczeniach mieszkalnych wynosiła zaledwie 0 stopni Celsjusza. W tych ekstremalnych warunkach przebywał 40-letni mężczyzna. Kontakt z nim był utrudniony – był on wyraźnie osłabiony, skarżył się na brak sił i ogólne złe samopoczucie.

Uwagę funkcjonariuszy zwrócił niepokojący wygląd dłoni mężczyzny, które przybrały nienaturalną, bordową barwę. Był to jeden z objawów postępującego wychłodzenia organizmu. Policjanci niezwłocznie wezwali na miejsce Zespół Ratownictwa Medycznego. Ratownicy po przybyciu potwierdzili obawy mundurowych. Temperatura ciała 40-letniego mieszkańca Wysokiego Mazowieckiego spadła do 35,4 stopnia Celsjusza.

Stan mężczyzny wymagał natychmiastowej hospitalizacji. Zapadła decyzja o pilnym przewiezieniu go do szpitala, gdzie udzielono mu specjalistycznej pomocy medycznej. Policja zaznacza, że gdyby nie ta wizyta, historia mogłaby zakończyć się tragicznie.

Reklama

Funkcjonariusze apelują do mieszkańców Wysokiego Mazowieckiego i całego powiatu o czujność. Reagowanie na potrzeby sąsiadów czy osób samotnych, zwłaszcza w mroźne dni, jest wyrazem troski, która może uratować ludzkie życie.