Mieszkańcy powiatu wysokomazowieckiego znaleźli się w pięcioosobowej grupie podejrzanej o serię kradzieży bydła w regionie. Łupem złodziei padły zwierzęta o łącznej wartości blisko 60 tysięcy złotych. Wśród zatrzymanych, którzy usłyszeli już prokuratorskie zarzuty, są osoby z gmin Ciechanowiec, Kobylin-Borzymy oraz Wysokie Mazowieckie.

Funkcjonariusze pracujący nad sprawą zatrzymali w połowie lutego 42-letniego mieszkańca gminy Ciechanowiec. W trakcie przeszukania mundurowi zabezpieczyli u niego broń palną, amunicję oraz narzędzia służące do kłusownictwa. Mężczyzna ten odpowie za paserstwo, kradzież oraz usiłowanie kradzieży rozbójniczej. Z kolei pod koniec lutego w ręce śledczych wpadło dwóch kolejnych podejrzanych. To 34-latek z gminy Kobylin-Borzymy, który usłyszał zarzut kradzieży, oraz 39-latek z gminy Wysokie Mazowieckie, podejrzany o usiłowanie kradzieży.

Reklama

Rozbicie grupy było efektem dochodzenia rozpoczętego pod koniec października ubiegłego roku. W środku nocy policjanci otrzymali zgłoszenie o kradzieży zwierząt i pobiciu na łące w gminie Łapy. Jak ustalono, sprawcy dzień wcześniej ukradli z tego samego pastwiska dwie jałówki. Właściciele gospodarstwa początkowo nie zgłosili sprawy służbom, próbując schwytać złodziei na własną rękę. Następnego wieczoru jeden z braci zauważył podejrzany samochód na rzadko uczęszczanej polnej drodze oraz brak dwóch byków w stadzie.

Na poszukiwania wyruszył 72-letni rolnik. Jadąc rowerem, dostrzegł trzech zamaskowanych sprawców przy zaparkowanym pojeździe i skradzione byki przywiązane do drzewa. Gdy oświetlił ich latarką, napastnicy ruszyli w jego kierunku i go zaatakowali. Jeden ze złodziei kazał mu leżeć na ziemi do momentu ich odjazdu. Z pomocą pospieszył brat 72-latka, jednak sprawcy zdążyli zbiec z miejsca zdarzenia przed jego przybyciem.

Śledczy powiązali to zdarzenie z podobnymi kradzieżami w gminach Poświętne i Bielsk Podlaski. Łącznie udowodniono grupie pięć kradzieży (skradziono siedem sztuk bydła) oraz dwa usiłowania. Na początku grudnia policjanci zatrzymali 40-latka i jego 25-letniego wspólnika. Zabezpieczono u nich kominiarki oraz samochody wykorzystywane do popełniania przestępstw - jedno z aut zostało już przemalowane na inny kolor i pozbawione tablic rejestracyjnych. Młodszy z zatrzymanych miał przy sobie scyzoryk, którym wcześniej grożono pokrzywdzonemu, oraz latarkę.

Obaj usłyszyli zarzuty kradzieży, usiłowania kradzieży i kradzieży rozbójniczej. 40-latek, działający w warunkach recydywy, decyzją sądu został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące. Za kradzież rozbójniczą polskie prawo przewiduje do 10 lat pozbawienia wolności, a w przypadku recydywy kara ta może zostać zwiększona o połowę. Mundurowi wciąż prowadzą działania mające na celu ustalenie, gdzie obecnie znajdują się skradzione zwierzęta.

Reklama

foto: KWP w Białymstoku