Dmuchany zamek na trawniku, kolejka do fotobudki, a kilkanaście metrów dalej rozłożony na stole plecak ewakuacyjny. Tak wyglądał w niedzielę plac przy Urzędzie Miejskim w Czyżewie. Rodzinny Festyn Radości trwał sześć godzin, a organizatorzy prosili o jedno: żeby telefony zostały w kieszeniach.
Imprezę przygotowały Gminny Ośrodek Kultury w Czyżewie i Biblioteka Publiczna Gminy Czyżew, pod hasłem „Rodzina offline - razem bez ekranów". Plac zaczął się zapełniać po 15.00.
Dmuchańce, warkoczyki, malowanie twarzy
Na trawniku obok urzędu stanął dmuchany zamek i wielka kolorowa zjeżdżalnia. W namiocie kreatywności dzieci siadały przy długich stołach z farbami, kredkami i papierowymi szablonami. Obok, przy stoisku biblioteki, leżały książki i kolorowanki.
Osobny namiot zajęły warkoczyki i malowanie twarzy. Kolejka ustawiała się też do fotobudki - w rekwizytach królicze uszy, wianki i wielkie okulary. Wzdłuż placu działały stoiska handlowe.
Plecak ewakuacyjny obok dmuchańców
Od 16.00 po drugiej stronie placu działał punkt, który na rodzinnym festynie wygląda nietypowo. Druhowie z OSP Czyżew rozłożyli na stole zawartość plecaka ewakuacyjnego: apteczkę, latarkę, drobny sprzęt i radioodbiornik z korbką, który gra bez prądu i bez baterii. Wszystko można było wziąć do ręki, z czego dzieciaki korzystały chętniej niż dorośli. Na planszach obok pokazano sygnały alarmowe, rodzaje komunikatów i oznaczenia miejsc schronienia.
Stanowisko było częścią Akademii Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej, programu edukacyjnego MSWiA. Dzień wcześniej, w sobotę 29 sierpnia, ruszył w jej ramach Krajowy Trening Reagowania - resort razem ze służbami, wojewodami i samorządami otworzył w całym kraju tysiące bezpłatnych punktów edukacyjnych. Tegoroczna edycja opiera się na trzech krokach: rozpoznaj sygnał alarmowy, sprawdź komunikat w oficjalnym źródle, działaj.
Zabawa pod chmurką do 21.00
O 19.00 plac przed urzędem zamienił się w parkiet. Nagłośnienie ustawiono pod żółtym namiotem z herbem gminy, a taniec poszedł w kręgach - dzieci z rodzicami, z chustami i zabawkami w rękach. Ostatnie kawałki leciały już po zmroku, przy zapalonych latarniach. Zabawa skończyła się o 21.00.