Licznik policyjnego miernika zatrzymał się na 111 km/h, a wszystko działo się w obszarze zabudowanym. W czwartek (22 października) wysokomazowiecka drogówka odebrała prawo jazdy dwojgu kierowcom, którzy przez miejscowości w gminach Wysokie Mazowieckie i Sokoły jechali grubo ponad limit.
Najszybszy był 39-letni mieszkaniec powiatu wysokomazowieckiego. Volkswagenem pędził przez jedną z miejscowości w gminie Wysokie Mazowieckie z prędkością 111 km/h, czyli o 61 km/h szybciej, niż wolno. Policjanci wystawili mu mandat na 2000 zł, dopisali 14 punktów karnych i zatrzymali prawo jazdy.
Tego samego dnia, tylko wcześniej, policjanci zatrzymali do kontroli hyundaia w gminie Sokoły. Urządzenie do pomiaru prędkości pokazało 103 km/h, o 53 km/h ponad limit. Kierowała 38-latka. Zapłaci 1500 zł mandatu, ma 13 punktów na koncie i przez trzy miesiące nie może prowadzić.
Oboje kierowców straciło prawo jazdy na trzy miesiące, bo przekroczyli prędkość w terenie zabudowanym o ponad 50 km/h. To nie musi być koniec. Kto w tym czasie mimo to usiądzie za kierownicą, ma zatrzymane prawo jazdy do sześciu miesięcy. Przy kolejnej takiej jeździe uprawnienia są cofane, a żeby je odzyskać, trzeba ponownie zdać egzamin.
Policja przypomina, że nadmierna prędkość to jedna z głównych przyczyn najtragiczniejszych wypadków w Polsce. Im szybciej jedzie auto, tym dłuższa droga hamowania i tym mniej szans na bezpieczną reakcję, gdy na drodze pojawi się zagrożenie. Według mundurowych nawet kilka kilometrów na godzinę może przesądzić o czyimś zdrowiu albo życiu.
Miejsca, w których kierowcy regularnie jeżdżą za szybko, można zgłosić policji przez Krajową Mapę Zagrożeń Bezpieczeństwa.