Przez kilka tygodni wierzyła, że wojskowy kurier wiezie do Polski paczkę pełną pieniędzy. Płaciła kolejne opłaty, wkładała gotówkę do przesyłek i nadawała je na wskazaną skrytkę pocztową. Mieszkanka województwa podlaskiego straciła w ten sposób ponad 265 tysięcy złotych.

Pieniądze pakowała do paczek. Za każdym razem inna kwota, za każdym razem ten sam powód - opłata za wojskową przesyłkę, która miała do niej jechać z Jemenu. Paczki trafiały na wskazaną polską skrytkę pocztową. Przesyłki z Jemenu nigdy nie było.

Reklama

Mężczyzna, który o to prosił, przedstawiał się jako generał przebywający na misji. Jak przekazała Komenda Miejska Policji w Białymstoku, poznali się w internecie - to on zaprosił ją do grona znajomych na portalu społecznościowym. Kobieta zaproszenie przyjęła, zaczęli pisać, wysłała mu swoje zdjęcie.

Miesiąc rozmów i prośba o dyskrecję

Zaufanie zbudował szybko. Opowiadał o tym, co dzieje się na misji, i o swojej trudnej sytuacji osobistej. Kobieta zaczęła mu współczuć.

Po mniej więcej miesiącu znajomości padła propozycja. Mężczyzna oznajmił, że chce wrócić do Polski, ale najpierw musi wysłać paczkę z pieniędzmi. Tłumaczył, że nie ma w kraju nikogo z rodziny, kto mógłby ją odebrać. Miała to być specjalna przesyłka, nadana wojskowym kurierem. Prosił też, żeby nikomu o niej nie mówiła.

Podała wszystkie dane potrzebne do nadania paczki. Wkrótce przyszła wiadomość, że przesyłka zostanie dostarczona, jeśli opłaci „depozyt frontowy". Zapłaciła - przelewem na poczcie, na wskazany numer rachunku.

Na jednej opłacie się nie skończyło. Pojawiały się kolejne, tym razem za ubezpieczenie wojskowej przesyłki. Kobieta robiła przelewy na poczcie i nadawała paczki z gotówką, a po każdej wpłacie wysyłała zdjęcie potwierdzenia albo dowód, że pakunek trafił do skrytki. Mężczyzna zapewniał, że przesyłka jest w drodze.

Reklama

Skończyły się pieniądze

Ciąg wpłat przerwało dopiero to, że nie było już z czego płacić. Przy kolejnej opłacie okazało się, że kobieta nie ma więcej pieniędzy. Rozmowa z synem uświadomiła jej, że od początku była oszukiwana. Łącznie straciła ponad 265 tysięcy złotych.

To nie pierwszy taki przypadek w regionie

Schemat „na żołnierza" wraca w Podlaskiem regularnie, choć w różnych wariantach. Ponad 21 tysięcy złotych straciła 67-letnia mieszkanka powiatu augustowskiego, która uwierzyła mężczyźnie podającemu się za amerykańskiego żołnierza. Jak przekazywała oficer prasowa augustowskiej policji kom. Kinga Kalinowska, kobieta kupiła dla niego blisko 250 kart podarunkowych - oszust twierdził, że wymieni je na gotówkę i zbierze w ten sposób pieniądze na przyjazd do Polski.

W historii z Jemenu powtarzały się te same elementy: znajomość zawarta w internecie, wojskowa legenda, wzruszająca opowieść o samotności, prośba o dyskrecję i pieniądze pobierane nie od razu, tylko w ratach, pod coraz to nowym pretekstem.