We wtorek, 24 marca, mieszkańcy oraz przedstawiciele samorządu gminy Czyżew oddali hołd ofiarom niemieckich represji. W Narodowym Dniu Pamięci Polaków ratujących Żydów pod okupacją niemiecką, w miejscowości Czyżew-Sutki przypomniano wstrząsające losy lokalnego bohatera, który za pomoc drugiemu człowiekowi zapłacił najwyższą cenę.
Uroczystości odbyły się przy tablicy upamiętniającej Franciszka Andrzejczyka, odsłoniętej wcześniej w ramach ogólnopolskiego projektu „Zawołani po imieniu”. To właśnie w Czyżewie-Sutkach zgromadzili się bliscy zamordowanego, samorządowcy oraz młodzież, aby wspólnie oddać cześć tym, którzy w nieludzkich czasach wykazali się odwagą i ogromnym poświęceniem.
Wśród obecnych na wtorkowych obchodach znaleźli się wnukowie upamiętnionego bohatera: Janina Janczarska, Jadwiga Sobolewska, Zofia Młyńska, Wacław Borkowski, Mirosław Stachurski oraz Jerzy Stachurski. Hołd ofiarom zbrodni sprzed lat oddali również burmistrz Czyżewa Franciszek Kuczewski, zastępca burmistrza Dorota Fiedorczuk, a także delegacje z placówek oświatowych z terenu gminy. Zgromadzeni złożyli kwiaty i zapalili znicze pod tablicą, podkreślając, że pamięć o heroizmie mieszkańców regionu jest wspólnym obowiązkiem.
Historia Franciszka Andrzejczyka to jeden z najbardziej tragicznych epizodów z czasów II wojny światowej na terenie obecnego powiatu wysokomazowieckiego. Po likwidacji żydowskiego getta w Czyżewie, części uwięzionych tam osób udało się uciec. Z prośbą o schronienie do domu rodziny Andrzejczyków zgłosiło się osiemnaścioro Żydów. Mimo ogromnego ryzyka, gospodarze nie odmówili pomocy. Uciekinierzy przez pięć miesięcy ukrywali się pod podłogą domu oraz w przygotowanej nieopodal ziemiance.
Dramat rozegrał się 20 marca 1943 roku. Tego dnia niemieccy żandarmi przeprowadzili w gospodarstwie rewizję, podczas której odkryli kryjówkę. Franciszek Andrzejczyk został dotkliwie pobity przez oprawców, a następnie brutalnie zamordowany strzałem w głowę. Odkryci Żydzi w większości zginęli na miejscu, natomiast pozostałych wywieziono na stracenie do pobliskiego Szulborza.
Wtorkowe spotkanie w Czyżewie-Sutkach było nie tylko lekcją lokalnej historii, ale też wyrazem szacunku dla niezłomnej postawy tych, którzy ryzykowali życie całych swoich rodzin, by ratować prześladowanych uciekinierów.




foto: UM w Czyżewie