Znaki pozwalały tam jechać 70 km/h. Policyjny miernik pokazał 126. Kierowca audi, zatrzymany przez wysokomazowiecką drogówkę w rejonie Klukowa, został bez prawa jazdy, z mandatem na 1500 złotych i 13 punktami na koncie.

Za kierownicą siedział 30-latek. Funkcjonariusze prowadzili w tym rejonie pomiary prędkości i wytypowali do kontroli samochód jadący o 56 km/h szybciej, niż pozwalają przepisy. Prawo jazdy zatrzymali na miejscu, na trzy miesiące. Informacje przekazała Komenda Powiatowa Policji w Wysokiem Mazowieckiem.

Reklama

Poza terenem zabudowanym dokument też znika

Jeszcze niedawno taka kontrola poza obszarem zabudowanym skończyłaby się samym mandatem i punktami. Zmieniło się to 3 marca tego roku, kiedy weszła w życie nowelizacja prawa o ruchu drogowym z października 2025 roku. Od tej pory przekroczenie prędkości o więcej niż 50 km/h oznacza obowiązkowe zatrzymanie prawa jazdy na trzy miesiące także poza miastem - na drogach jednojezdniowych dwukierunkowych, czyli na większości tras w powiecie. Przepis nie obejmuje jedynie autostrad i dróg ekspresowych, gdzie jezdnie są fizycznie rozdzielone.

Jeśli kierowca w tym czasie wsiądzie za kierownicę mimo zatrzymanego dokumentu, okres bez uprawnień wydłuża się do pół roku.

Trzynaście punktów to ponad połowa limitu

Dotkliwa jest też druga część kary. Przy limicie 24 punktów, po którego przekroczeniu traci się uprawnienia, jedna taka kontrola zabiera ponad połowę konta. Kierowcy w okresie próbnym mają ten próg obniżony do 20 punktów.

Reklama

To kolejny podobny przypadek w powiecie w ostatnich tygodniach. 9 września pisaliśmy o kontroli w gminie Sokoły, gdzie miernik pokazał 106 km/h przy ograniczeniu do 50 - przekroczenie było wtedy identyczne, o 56 km/h, a 49-letni kierowca fiata usłyszał ten sam zestaw kar. Pod koniec lipca w tej samej gminie drogówka zatrzymała kierowcę nissana jadącego 104 km/h przez teren zabudowany.

Policjanci apelują o dostosowanie prędkości do warunków na drodze i przypominają, że nadmierna prędkość pozostaje jedną z głównych przyczyn wypadków. Miejsca, w których kierowcy regularnie jeżdżą za szybko, można zgłaszać przez Krajową Mapę Zagrożeń Bezpieczeństwa.